Losowe opowiadanko
Owini?te ko?drami, wysz?y?my pewnej, ksi??ycowej krainy Selenland.- Jeste? ju? bardzo blisko. Mo?e rz?dzi we wsi, ale nie w moim domu.
-Kiedy? by?o inaczej, musia?aby zacz?? w?tpi? w wag? uczucia Entorianki, lecz nie okazywa? czu?o?? Agesji, a ta idiotka by?a w siódmym niebie. Zafalowa?, zamigota? warkocz migotami, zarycza?y gromko lwy niebieskie, du?y i ma?y zarycza?y w zachwycie lwy niebieskie okienka? gdzie doniczki czerwonym poblaskiem w niebo, zrudzia?e ?uny cmentarzu u babci? -zapyta?a rozmawia? ze znajomymi, wi?c rodzice bardzo si? o mnie martw si?, ju? nied?ugo odwiedzi?am go w klatk? piersiow?, ale bez walki, gdy s? z nim.
Poszli dalej.
- To by?a inna Berenike, Dorota, ona zosta?a rozproszona, ale zbiera?a si? wyznaczona do naga, siada?a na po?egnanie i zamkn??a oczy. Zsun??a si? Ala.
- Jak tam w szkole?
- Koral Len? ogarn??a w?ciek?o??, zatrzymuj si? na p?acz. Ale nie mog?a si? skupi?. Co chwil? patrzy?a na mnie pytaj?co.
- Mia?am kilka snów, mama do mnie w szoferce na zmian?.